Pewnie zgodzisz się ze mną, że zarządzanie ludźmi, czy po prostu przywództwo jest z początku niepojętą dziedziną. Nie do końca wiemy, o co tak naprawdę w niej chodzi. Niektórzy mówią, że liderem trzeba się urodzić, inni twierdzą, że można się tego nauczyć.
Często chodzi po prostu o przewidzenie interesów drugiej strony. Zakładamy sobie, na czym jej zależy. Dopytujemy o to, konkretyzujemy. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego komuś innemu miałoby zależeć na tym, co chcesz mu przekazać.
Wspaniale. Trafiamy w sedno, już podnosimy głowę i wypinamy pierś dumni, że dopieliśmy swego. Aż tu w końcu… bęc! Nie można skontaktować się z pracownikiem czy współpracownikiem, on nie robi tego, co powinien, robi to inaczej etc. ciąg dalszy…



