Uwaga! Po przeczytaniu tego tekstu zapewne odrzucisz pewne mity, jakie narodziły się wokół kreatywności w biznesie. Zgodnie z nimi jedne osoby nazywamy bardziej twórczymi, inne mniej. Naciski ze środowisk biznesowych sprawiają także, iż kojarzymy innowacyjność z podstawową wartością przedsiębiorstwa i cechą jego pracowników. Lecz obchodźmy się z nią ostrożnie, jak z obosiecznym nożem, który rozwinie naszą firmę lub przyczyni się do jej upadku.

Kogo określasz człowiekiem kreatywnym? Najczęściej dzieje się tak, gdy druga osoba wypowiada na głos słowa, których się nie spodziewałeś. Rzuci ciętą ripostę lub zabójczo zabawny żart. Lub też tworzy nową koncepcję na rozwiązanie jakiegoś problemu. Sporo zastanawiałem się nad tym tematem i nasuwa mi się jeden podstawowy wniosek, z którego wynikają wszystkie inne.

Więcej ciekawych i wartościowych materiałów zaprezentuję podczas swojego internetowego szkolenia.
Marek Olejniczak zaprosił mnie do przeprowadzenia takiej prezentacji na swoim nowym portalu.

Zobacz film ze mną na temat projektu.
Zainteresuje Cię także strona Miasta Szkoleń.

Zbyt często staramy się być kreatywni i zbyt rzadko nimi rzeczywiście jesteśmy – zgodnie z prawem akcji-reakcji (im usilniej próbujesz, tym bardziej nie wychodzi). Sławomir Bieńkowski, trener, z którym zorganizowałem kilka lat temu jedno z pierwszych szkoleń, przypomina cytat ze znanej Ci w młodości książki (z pamięci): „im bardziej Puchatek zaglądał do nory, tym bardziej królika w niej nie było”. Czas zrewidować podstawowe założenia Twoich działań, Twojego biznesu, być może Twojego życia. Hmm…. mojego też.

Często ludzie kręcą się w kółko. Zdobyli nie 30 lat doświadczenia, tylko rok doświadczenia powtórzony 30 razy. Kręcą się w kółko i nie mają czasu się zatrzymać, by sprawdzić, czy działają we właściwy sposób. Paul B. Carroll stwierdza, że największe i najbardziej kosztowne porażki biznesowe nie są spowodowane niekompetencją zarządu, ani właścicieli. Nie decyduje o nich pech, tylko wybranie nieprawidłowej strategii. Rozpoczęcie działania w kierunku, który wydaje się być rozsądny, lecz później rodzi nieprzewidziane trudności.

To oznacza, że ludzie wytrwali i konsekwentni dopną swego nawet pomimo swoich wad, o ile wybiorą właściwą strategię działania. Czyli obiorą odpowiedni kierunek. A odpowiedni to taki, który się sprawdza. I chcę przekonać Cię nie do kreatywnego podejścia jako „sztuka dla sztuki”. Pragnę przeforsować pojęcie skutecznej kreatywności, czyli takiej, która wnosi realną wartość w życie człowieka oraz funkcjonowanie jego firmy.

Kreatywność nie jest cechą. Wszyscy w jakimś stopniu generujemy pomysły i ciekawe rozwiązania – zależnie od wytrenowania własnego umysłu oraz stanu emocjonalnego. Istnieje zatem umiejętność kreatywności oraz stan, w jakim się znajdujemy. Nazwę ją nawet filozofią i sposobem myślenia, mniej lub bardziej ukierunkowanym.

Innowacyjność nie musi być „wynalazczością”, czyli konstruowaniem idealnych, wspaniałych produktów (których później i tak nikt nie chce). Pójdź na poziom wyżej. Nieszablonowego myślenia wymagają sposoby obsługi Twoich Klientów i metody dotarcia do nich. Patrz cały czas na Odbiorców. Kto u Ciebie kupuje? Doradztwo w sklepie z komputerami często się ogranicza do podania mocy procesorów, wielkości pamięci RAM, objętości dysku i tak dalej. Konkretni Klienci tego wymagają. Ale nie wszyscy.

Może Twój Odbiorca potrzebuje komputera po prostu takiego, by mu gry dobrze chodziły. Ktoś inny podczas wybierania samochodu będzie zastanawiał się pomiędzy lexusem a… syrenką. „Przecież tym drugim też się dojedzie”. I w tym miejscu pojawiają się konkretne, rzeczowe argumenty ze strony sprzedawcy, który przedstawia korzyści z tytułu nabycia określonego auta.

Ludzie są różni i dlatego warto poznać wcześniej ich (nasze!) schematy myślowe, dowiedzieć się, na czym im (nam) zależy i za co rzeczywiście płacą. Wejdź w skórę Klienta. Zdystansuj się na chwilę wobec tego, co robisz, wokół całej Swojej firmy i popatrz na każdy aspekt działań z boku, tak, jak osoba z zewnątrz. Przyglądaj się procesom biznesowym, temu, jak pracownicy Cię traktują. Zastanów się, po co tak naprawdę przyszedłeś do firmy. Na czym Ci zależy. I jakie argumenty ze strony sprzedawcy by Cię przekonały.

Czy wykorzystujesz nadarzające się okazje? Wielu handlowców i przedsiębiorców lubi się przygotować przed każdą sprzedażą. Czasami jednak sytuacja wymaga improwizacji i wykorzystania swojego doświadczenia. Na konferencji poznajesz kogoś, kto być może kupi Twój produkt. Wszelkie podobne sytuacje należy wykorzystać! Jak wziąłeś wizytówkę, to skontaktuj się z daną osobą, przypomnij się.

Uczestniczyłem kilka razy w targach mieszkaniowych. Pierwszy raz poszedłem na nie z dobrym znajomym, który pokazał mi takie techniki sprzedaży, o których mi się w życiu nie śniło. Po krótkich rozmowach dostałem kontakty bezpośrednie, często napisane długopisem (bo normalnie takich wizytówek się przecież nie daje), do dyrektorów firm, prezesów, osób decyzyjnych lub takich, które były w stałym kontakcie z „górą”. To działania oddolne, które pozwalają nawiązać ciekawe współprace i poznać interesujących ludzi.

Mieszkania i budownictwo to nie moja działka. I co z tego? Ponieważ reprezentuję kilka ciekawych firm (do której zalicza się szkoleniowa, marketingowa i media), wiele elementów się tu zazębia. Czy Ty też znajdziesz tam potencjalnych Klientów?

Jaki jest rzeczywisty koszt produktu? Być może, aby kupić u Ciebie, muszę poświęcić pół godziny na dojazd w jedną stronę i drugie pół na powrót. Mogę nie mieć na to ochoty lub być na tyle zajęty, że nabycie produktu w Twojej firmie nie uważam za tak istotne. Dlatego w Stanach triumfy święci sprzedaż telefoniczna. Stojąc w korku ludzie załatwiają różne ważne dla nich sprawy.

Zastanów się, jakie warto wykorzystać inne kanały dystrybucji i zamawiania w Twojej firmie. A może już działające należy uprościć? Ile trwa złożenie zamówienia i czy nie jest to zbytnio zbiurokratyzowane? Czy ścieżka ta w sklepie internetowym nie wydaje się za długa?

Czy wiesz, czego boi się Twój Klient? Jeśli chce kupić samochód i posiada odpowiednie fundusze, to prawdopodobnie zastanowi się nad klasą aut z górnej półki. Szczególnie, gdy piastuje wysokie stanowisko, nie może sobie pozwolić na awarie i przestoje. Obawia się zmarnowania czasu oraz reakcji rodziny („czemu takiego grata kupiłeś!”). Dlatego wybiera markę, która wygląda mu się na solidną i bezpieczną. Gdy nabywa samochody dla firmy, to także wybierze takie, by szef się na niego nie gniewał („czemu takiego grata kupiłeś!”).

Rozwinę zapewne ten temat podczas swojego wystąpienia w Mieście Szkoleń, projekcie Marka Olejniczaka. Gdy ustalimy termin interaktywnego warsztatu, powiadomię Cię. Zostaw mi tylko Swój adres e-mail w formularzu w prawej kolumnie bloga.

Jestem w trakcie pisania książki na temat niestandardowego marketingu i alternatywnych technik, które wymagają użycia swojej głowy, kreatywności, nieraz jednego i drugiego. Przez ostatnie lata zbierałem materiały i studia przypadków różnych firm, a także (i przede wszystkim) doświadczenia z własnych projektów. Widziałem firmy tracące pieniądze w nieprzemyślany sposób oraz te, które inwestując swój kapitał otrzymują wielkie zyski.

W Mieście Szkoleń na temat marketingu będą się wypowiadać znani nowatorscy i czasami kontrowersyjni trenerzy z powołania. To, co ich łączy, to skuteczne kampanie bez wydawania setek tysięcy i milionów złotych oraz niezwykle kreatywne i nowatorskie podejście.

Marek odkrył moje nagranie sprzed dwóch lat z telewizji. Choć wiele od tego czasu się zmieniło, zapraszam do jego obejrzenia!

O autorze

Michał Toczyski(http://www.scorise.com/) - Założyciel agencji marketingu internetowego Scorise, a obecnie prezes zarządu. Jest odpowiedzialny za zarządzanie jej rozwojem, jakością wypracowywanych rozwiązań i kontakt z kluczowymi Klientami agencji. W biznesie od 2008 roku, kiedy to uruchomił firmę w branży szkoleń biznesowych (Sukces PRO) współpracując z 55 trenerami z różnych obszarów. Na bazie doświadczenia zdobytego przy promocji licznych usług szkoleniowych w 2010 roku zaczął prowadzić agencję marketingową Platinum Group, która w 2012 roku uległa rebrandingowi na Scorise (czyli „wzrost wyników”). Z wykształcenia i zamiłowania ekonomista. Napisał ponad 450 artykułów na tematy związane z zarządzaniem marketingiem, przedsiębiorstwem, komunikacją. Perfekcjonista i pragmatyk wierzący, że w marketingu zarówno kreatywne, jak i sprawne i procesowe podejście pozwala tworzyć wyróżniające się rozwiązania przynoszące efekty biznesowe.

Similar Posts

10 comments

Bycie kreatywnym nie jest proste… Trzeba szukać czegoś, czego jeszcze nie ma, nowości… 🙂 Najważniejsze, żeby obrać dobrą strategię 🙂

Świetny artykuł. Szacuneczek dla autora :]. Podeślę linka do tej stronki znajomym, dam głowę, że też powinni ją docenić. Liczmy na to, że takie strony w dalszym ciągu będą funkcjonowały w sieci pomimo podpisania ACTA przez Polskę. Powinienem gościć tu częściej.

Myślę, że nowe polskie startupy miały być kreatywne a będą prawdopodobnie przesadzone: http://tech.pgs-soft.com/2011/08/26/nowe-inwestycje-polskich-aniolow-biznesu/#more-1550

Michale,

Tylko jak odróżnić nadarzające się rzeczywiste okazje od takich pozornych. Goniąc za okazjami (lub łapiąc je) w którymś momencie trzeba drastycznie zmienić strategię prowadzenia swojego biznesu lub w ogóle z niej zrezygnować. Tylko czy wtedy nie rozleci się wszystko, kiedy będziemy skakać z jednego tematu na inny? Przecież każdy Klient/okazja ma inne potrzeby wymagania.

I drugi temat. Jak odróżnić to, czego rzeczywiście boi się Klient w kontakcie z moim produktem, od tego co mówi (do czego jest w stanie się przyznać), że się boi. Inaczej mówiąc jak odróżnić MUST HAVE od NICE TO HAVE (za te drugie już dużo trudniej nakłonić Klienta do zapłaty, choć Klient często twierdzi, że te rzeczy są niezbędne).

Dzięki bardzo za ciekawe spojrzenie na temat w Twoim artykule. Zamiast być innowacyjnym na siłę warto zacząć od tego PO CO ta innowacyjność jest potrzebna.

Masz na myśli, by zarzucić innowacje? A jak sprawdzić, która strategia jest tą odpowiednią?

Innowacje są potrzebne, tyle, że nie jako sztuka dla sztuki, ale rzeczywiste pójście na rękę swoim Klientom. Innowacje to także często kwestia uproszczenia procesów sprzedażowych. Mamy także innowacje w marketingu. Chodzi tu o uderzenie w nerw, czyli znalezienie czułego punktu Odbiorcy.

Przykład? Widzieliście może reklamę ubezpieczenia z obietnicą: „gdy ktoś ukradnie Ci samochód, dostaniesz 100% kwoty, za jaką go kupiłeś!”. Na tym ludzie są przeczuleni. Że gdy wyjeżdżają autem od dilera, traci ono na wartości.

Która strategia jest odpowiednia? Przede wszystkim ta, która działa – u nas, u konkurencji, może także w innych branżach. To temat na oddzielny artykuł. Polecam zajrzeć do moich notatek z książki Lekcje warte miliardy dolarów.

Pozdrawiam,
Michał Toczyski, Platinum Group

Zgadzam sie z Toba Michal! A o tym nawiazywaniu kontaktow na konferencjach mozesz napisać cos wiecej???

Sądzę, że to temat na warsztat. Przede wszystkim należy właściwie się przedstawić i zainteresować rozmówcę. Zaprezentować mu propozycję, którą z chęcią przekaże swojemu szefowi, a wy jesteście nieodzownym fragmentem tego pomysłu.

Pozdrawiam,
Michał Toczyski, Platinum Group

A tak często promuje się innowacyjne podejście do biznesu, robienie czegoś, czego jeszcze nie ma. Tworzenie nowych funkcjonalności, które są ludziom nie potrzebne.

No właśnie, staramy się być często za bardzo kreatywni, na siłę. Niektóre firmy robią szkolenia z kreatywności, na których czytelnicy bawią się klockami lego, malują i tak dalej. Kreatywność w biznesie polega na czymś innym. Na właściwym zaspokojeniu potrzeb klientów.

Pozostaw odpowiedź

required*